Średniowieczny Gdańsk znacząco różnił się od obrazu miasta, jaki znamy dzisiaj. Zabudowa była znacznie gęstsza, a większość domów wznoszono z drewna. Mieszkańcy przechowywali słomę i opał na podwórkach, przez co pożary były niestety codziennością. W najstarszych częściach miasta brakowało przestronnych placów, a domy stały tuż obok siebie, co drastycznie zwiększało ryzyko szybkiego rozprzestrzeniania się ognia. Choć problem ten dotyczył wielu ówczesnych ośrodków w Europie, na terenie dzisiejszego Trójmiasta radzono sobie z nim wyjątkowo skutecznie. Władze miejskie regularnie wydawały specjalne zarządzenia regulujące pracę służb przeciwpożarowych, o czym pisze portal gdansk-future.eu.
Jakim sprzętem gaszono pożary в dawnych czasach?
Sprzęt przeciwpożarowy w XVIII-wiecznym Gdańsku był dość prymitywny i nie zmieniał się przez dziesięciolecia. Główny arsenał strażaków składał się z prostych narzędzi: wiader, siekier i drabin. Do walki з żywiołem używano również dużych, ręcznych pomp przewożonych na wozach oraz ręcznych sikawek wodnych, które przypominały metrowe szpryce cukiernicze. Do ich obsługi potrzeba było co najmniej dwóch osób. Strażacy wykorzystywali także mniejszy sprzęt, taki jak kilofy, łomy i inne podręczne narzędzia.
Aby w razie zagrożenia ratownicy mogli szybko dotrzeć na miejsce, magazyny ze sprzętem rozmieszczono w całym mieście. Strażnicy i patrole miejskie przez całą dobę strzegli bram oraz murów obronnych, by w porę dostrzec zagrożenie. Miasto obserwowano również z wysokości wież kościelnych: Bazyliki Mariackiej, kościoła św. Katarzyny, św. Jana oraz świętych Piotra i Pawła. Gdy tylko pojawiał się ogień, wszczynano alarm, a na miejsce natychmiast ruszały służby. Gdańsk wypracował także własny, unikalny system ostrzegania.
W całym mieście zamontowano specjalne urządzenia sygnalizacyjne przypominające dzwony. Liczba uderzeń wskazywała konkretną dzielnicę, w której wybuchł pożar. Władze miejskie wraz ze strażą precyzyjnie określiły ten system ostrzegania. Przykładowo: dwa uderzenia oznaczały ogień między wewnętrznymi a zewnętrznymi murami obronnymi, trzy – na Dolnym Mieście, cztery – na Starym Przedmieściu, pięć – na Starym Mieście, a sześć uderzeń sygnalizowało pożar w Głównym Mieście.
Dla mieszkańców Gdańska przygotowano jasne instrukcje na wypadek pożaru. Zalecano im pozostanie w domach, unikanie zbiegowisk i nieutrudnianie pracy strażakom. W nocy właściciele posesji mieli obowiązek oświetlać ulicę przed swoimi domami, co ułatwiało prowadzenie akcji gaśniczej.
Obowiązki gdańskiego garnizonu podczas pożaru
Walka z żywiołem w XVIII-wiecznym Gdańsku była zadaniem nie tylko straży pożarnej, ale również miejskiego garnizonu. Regulamin z instrukcjami dla wojska był regularnie aktualizowany. Do głównych obowiązków żołnierzy i kawalerzystów należało zapewnienie porządku i bezpieczeństwa podczas akcji ratunkowej.
Gdy tylko dowódcy oraz wolni od służby żołnierze otrzymywali wezwanie do pożaru w Gdańsku, musieli natychmiast pobrać broń palną i stawić się na miejscu zdarzenia. Ich zadaniem było zapobieganie zamieszkom, ułatwianie strażakom dostępu do studni oraz pilnowanie porządku publicznego.

Bramy między Głównym a Starym Miastem były zamykane na noc, co uniemożliwiało mieszkańcom jednej dzielnicy niesienie pomocy sąsiadom z drugiej. Ponieważ w tych rejonach mieszkało wielu wojskowych z rodzinami, żołnierze i oficerowie stacjonujący na miejscu musieli samodzielnie ratować życie oraz dobytek ludzi, jeśli ogień wybuchł po zamknięciu bram.
Kary za wywołanie pożaru
Pożary w Gdańsku bardzo często wywoływało ludzkie niedbalstwo. Szczególnie wysokie ryzyko panowało w dzielnicach przemysłowych, takich jak Wyspa Spichrzów czy Ołowianka, gdzie znajdowały się stocznie i magazyny łatwopalnych materiałów. Władze kładły duży nacisk na to, by mieszkańcy znali zasady bezpieczeństwa oraz konsekwencje ich łamania. W tym celu w zagrożonych rejonach rozwieszano plakaty informacyjne w dwóch językach – po niemiecku i po polsku.
Afisze ostrzegały przed rozpalaniem ognisk w miejscach zagrożonych pożarem. Zabronione było również palenie tytoniu poza terenem własnego podwórka oraz używanie świec bez odpowiednich latarni. Karą za złamanie tych zakazów mogło być nawet dożywotnie więzienie. Nadzór nad przestrzeganiem przepisów sprawowali strażnicy, których zadaniem było natychmiastowe zgłaszanie wszelkich naruszeń inspekcji ogniowej.

Choć dawne gdańskie metody walki z ogniem mogą wydawać się dziś prymitywne lub nazbyt surowe, to właśnie one uchroniły miasto przed katastrofą na wielką skalę. System przeciwpożarowy w Gdańsku był znacznie lepiej rozwinięty niż chociażby w Londynie czy Paryżu, które wielokrotnie trawił niszczycielski żywioł. Tragicznym punktem zwrotnym w historii Europy stał się Wielki pożar Londynu z września 1666 roku, który obrócił w popiół niemal całe średniowieczne centrum brytyjskiej stolicy. Gdańska Rada Miejska twardą ręką kontrolowała codzienne życie mieszkańców, jednak w kwestii bezpieczeństwa przynosiło to wymierne korzyści. Profesjonalizm służb oraz wysoka dyscyplina gdańszczan ocaliły miasto przed tragizmem wielkich zniszczeń.